Świat Grubby, Kucharskiego i Natalii Partyki

Patrzę czasami w domu na szwedzką figurkę wiejskiej kobiety. Postać z glinki. Dostałem ją od Andrzeja Grubby, znakomitego tenisisty stołowego, który od paru lat nie żyje powalony nowotworową chorobą. Byłem na jego benefisie w Gdańsku. Figurka przypomina mi zwycięstwo Andrzeja w szwedzkiej Landskronie, kiedy wygrał mistrzostwo Skandynawii, a na bankiecie kilka słów powiedział po chińsku do ekipy azjatyckiej wywołując kolejne zaskoczenie. Miał wyjątkową zdolność do łapania obcych słów, świetnie posługiwał się angielskim i niemieckim. Był reprezentantem Polski, sportowcem z krwi i kości, który był oblegany przez zagranicznych dziennikarzy, bo można było się z nim swobodnie porozumiewać. Przyjemnie być świadkiem takich wydarzeń. Byłem przez ponad dziesięć lat reporterem wspaniałych imprez na całym świecie od New Delhi po Goeteborg i Barcelonę. Finały Andrzeja Grubby, mikst z Holenderką Bettiną Vriesekoop. Udziały w  prestiżowych turniejach Top – 12 i pamiętne zwycięstwo w Barcelonie na zakończenie karnawału. Wyobrażacie sobie ognie sztuczne na Placu Hiszpańskim? Jeszcze resztki pomarańczy na drzewach wzgórza Montjuich. I te fontanny, i niebo w kolorowych rozbłyskach.
Było ciepło, choć początek lutego. Reprezentacyjny kolega Grubby doskonały mag Leszek Kucharski. Jego mama Magdalena pingpongistka, brat Zbyszek też pogrywał, ale Leszek był fenomenem. Absolutny talent, zadziwiał zagraniami, które filmowali w skupieniu Azjaci. „Kucharz” był niepokorny, o ile Grubba pracowity do bólu, Kucharski sprawiał wrażenie trochę leniwego geniusza. Lubiłem obu i miałem co pisać w „Sporcie” dzięki nim przez tyle lat. Andrzej zapuścił korzenie w niemieckim Grenzau, Leszek poznał szwedzki Helsingborg. Przeciwne życiowo charaktery.

AG  spięty, natomiast LK wyluzowany i rzucający rakietką a częściej grubym słowem.

Dobry duet. Widowiskowy, skuteczny, nieobliczalny.

Patrzę na wspomnianą figurkę z Landskrony. Padał wtedy gęsty śnieg. Płatki śnieżnobiałe ścieliły dywan półmetrowy.

Nie ma wśród nas Andrzeja, jest Leszek jako trener reprezentacji kobiet i ma w opiece wielki  talent Natalię Partykę, która tak jak kiedyś Jolanta Szatko przebija się do elity tenisa stołowego. „Kucharz”, zawsze to mówiono, potrafi czytać grę, wielka zdolność nie każdemu dana przez naturę. Natalia powinna słuchać mistrza. Powinna.

Dlaczego wspomniałem o mistrzach celuloidowej piłeczki? Ano mój starszy syn Maciej poznał w samolotowej podróży Natalię, zaś mnie każda postać z tenisa stołowego przywołuje do pamięci duet Grubba- Kucharski, z którymi byłem na wielu MŚ i ME, na TOP – 12 i jeszcze innych imprezach na których nie brakowało satysfakcji sportowych, właśnie dzięki takim osobowościom.

Tak, Natalio… Era takich dwóch była świetnym czasem polskiego tenisa stołowego. Kto ich przebije? Kto? 

Advertisements

One Comment Add yours

  1. Współprowadzę bardzi popularny w Polsce portal internetowy http://www.time-out.pl, czy mogę opubliokowac pański artykuł o Andrzeju, Leszku i Natalii?
    Pozdrawiam Z.Stefański

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s