EXCLUSIVE: TRABANT ZA GIPS – rozmowa z Markiem Cieślakiem

Trener  reprezentacji polskich żużlowców Marek Cieślak/ rocznik 1950/ jest jednocześnie  szkoleniowcem Atlasu Wrocław, z którym poprzednio zdobywał mistrzostwo Polski. Pod jego wodzą Polska zdobyła rok temu złoty medal mistrzostw świata, w 2008 srebrny medal. Jest byłym zawodnikiem Włókniarza Częstochowa, mistrzem Polski, zdobywcą wielu trofeów i uczestnikiem  finałów światowych, jeździł w londyńskim klubie White City. Talent spełniony jako zawodnik, jako trener z sukcesami ceniony przez  swoich podwładnych. Nie pali, czasami wypije coś mocniejszego ze szwagrem.

Tego na PUDELEK.pl nie przeczytacie 🙂

z3561816z

Nie przeciągajmy, Marek Cieślak ma głos…

       Na żużel jako dziecko chodziłem z dziadkiem Stefanem, ojciec nie bardzo tam bywał, na stadion Włókniarza w Częstochowie, mieszkaliśmy niedaleko na Zawodziu. Podobało mi się bardzo. Wciągało. Temat żużlowy przewijał się w domu bez przerwy, zawodnicy tacy jak Stefan Kwoczała czy Marian Kaznowski z Włókniarza byli ciągle na ustach. No cóż, wstyd przyznać ale podrobiłem podpis rodziców i zostałem przyjęty do szkółki. Koledzy jeździli na co dzień na motorach WFM, SHL, miałem skuter marki OSA.  Pierwsze treningi, pierwsze jazdy na torze. To był rok 1966, trenowali mnie Witek  Jastrzębski, Zdzisław Jałowiecki, Zygmunt Gołębiowski. Na czym startowałem? Ano na JAP – ie, zdobyłem licencję w 1967 roku… Bardzo chciałem, udało się i tak zostałem żużlowcem na dobre i złe.

 

No i poszła wiadomość w Polskę, że pojawił się w Częstochowie talent, mały zwinny Cieślak, który zawojuje świat…

       W pierwszym debiucie z Bydgoszczą nic nie zdobyłem na torze ale w II LO im. Traugutta, gdzie chodziłem pan z fizyki, który był na meczu dał mi w poniedziałek czwórkę „ za odwagę”. Pamiętam ten dzień dobrze. Częstochowa dała mi bardzo dużo, nauczyłem się ligowej jazdy. Zdałem maturę, na politechnice niestety nie miałem już czasu. Zostałem reprezentantem Polski, pamiętam pierwszy wyjazd do Szwecji, siermiężne lata, stałem długo przed wystawą sklepu sportowego w Ystad i gapiłem jakie tam cuda mają.

Dziś zawodnicy podpisują milionowe kontrakty, nawet ci przeciętni mają luksusy…

       Czasy zmieniły się kolosalnie. Nie można porównywać tamtych 70 i 80 lat do tego, co dziś mamy na żużlowym rynku, zwłaszcza w Polsce. W pierwszej lidze przez długie lata płacono 80 złotych za punkt, 60 w drugiej. Dużego Fiata można było zdobyć uzyskując w lidze 2000 punktów! Złamałem kręgosłup, trzasnął mi krąg lędźwiowy i pół roku leżałem z gipsem, kupiłem wtedy za odszkodowanie Trabanta. Taki numer, ale jeszcze większy był z wypadkiem. Otóż miałem kolizję ze Stanisławem Kasą w Bydgoszczy, tamtejszy lekarz  stwierdził, że to nic groźnego, boli brzuch, to poboli. Wróciłem autem do Częstochowy w niedzielę, byłem cztery dni  w domu, bolało. Mocno. Na Stadionie Śląskim miało być przed finałem światowym w Chorzowie zgrupowanie kadry, a ja cały czas jak się później okazało poruszałem się ze złamanym kręgosłupem. Pojechałem na Śląsk i nie wytrzymałem, przewróciłem się na torze po 10 metrach, zawieźli mnie natychmiast do Piekar Śląskich i zostałem już unieruchomiony na pół roku. Jak mi później zeznano groziło mi sparaliżowanie. Strach pomyśleć ale stał się jednak cud. No, i zarobiłem na wspomnianego Trabanta.

Na combi chociaż?

        Jakie combi, normalnego. A propos pieniędzy. W Anglii płacili za punkt 4 funty, za start 2,5 funta. Ale to był inny świat. Zagranica była dobra w każdej sytuacji. Koledzy radzieccy przyjeżdżali na zawody ciężarówką, takim „gruzowikiem”, długo nie wiedziałem dlaczego. Mieli tam wszystko co trzeba, nie tylko czarny kawior ale wozili na wschód np. peruki, były szalenie modne i u nas.Za 100 peruk damskich można było kupić Ładę! Za mój kontrakt do White City Włókniarz dostał 4 silniki Weslake. Takie czasy. Jak tu porównywać. Niedawno dzwonił do mnie Bob Dugard z Anglii, ówczesny mój promotor i powiedział, że na strychu swojego domu znalazł moje zdjęcia ze startów. Przyśle. Mieszkałem wtedy na południu Londynu, w Balham, gdzie żyją głównie kolorowi. Byłem tam razem z Edkiem Jancarzem. Jeździłem dwa sezony na White City, byliśmy mistrzami Anglii. Jancarz startował na Wimbledonie.

 cieslak1

Młodzi żużlowcy bardzo wcześnie się żenią, charakterystyczna cecha dla tego sportu…

       Zgadza się i ja ożeniłem się w wieku 20 lat. Żużlowcy różnią się od innych sportowców, bo żyją w ciągłym niebezpieczeństwie, taka jest prawda. Mam syna Kajetana w wieku 37 lat, drugi Tomasz młodszy. Nie jeżdżą na żużlu. Wybudowałem  blisko Częstochowy w Jaskrowie dom, blisko las, piękna natura, tam przebywa żona Barbara, mamy cztery psy. Trzy terriery rosyjskie i jednego szkockiego, moją ulubioną „ Landrynę’. Mam gdzie wracać, cieszę się, że moja kariera nie przyniosła  mi ułomności, jestem cały i zdrowy.

Kobiety w Polsce walczą o prawo startów na torze, będzie równouprawnienie?

       A niech spróbują, przekonają się jak to jest, byle nie przyniósł ten fakt  przykrych konsekwencji. Szkoda dziewczyn.

 

niedz4


Lubisz robić tory, wsiadasz na traktor i jazda, nie ma dziur?

       Kocham tory przyczepne, uważam, iż każdy zawodnik powinien umieć jeździć na takich torach. Własne tory powinny być zawsze jednorodne.

Dom pod Częstochową, praca we Wrocławiu, jeszcze z tego co wiem od roku 1994 hobby rowerowe, codzienny klub ligowy Atlas i niecodzienna reprezentacja, liczne wyjazdy, dalej hodowla pięknych rasowych psów, uff, dużo tego jak na jednego Cieślaka…

       Daję radę. Na rowerze potrafię zrobić 60 – 70 kilometrów, wypuszczam się aż pod Oleśnicę. Mam kondycję. Zawsze wożę w aucie rower. Może się przydać.

Jak dotarły się dwie osobowości, trener Marek  Cieślak i zawodnik wszechczasów Tomasz Gollob?

       Nie było łatwo, ale z czasem przekonałem kapitana reprezentacji do siebie, podobnie zdobyłem w klubie zaufanie australijskiego mistrza świata Jasona Crumpa, który też nie ma łatwego charakteru. Trener musi wygrywać. To buduje autorytet. Słuszne decyzje bronią się same. Nic więcej nie dodam.

Co w żużlu odgrywa największą rolę?

       Psychika, jeszcze trzeba mieć czucie motocykla, on musi zawsze mieć, jak mawiał mechanik Tadeusz Tumiłowicz, zapas mocy. Nie ma magii przełożenia. To wszystko.

129_cieslak

Z czego żyje dziś trener na dwóch stołkach?

 – Tak, jak i wczoraj z żużla.

Reklamy

One Comment Add yours

  1. Mielcuś pisze:

    Niedawno Tomasz Golob wygrał mistrzostwa Grand PRi I super Pri czy coś w tym stylu. Ogladałem to z tata i powiedziałem że jak Golob wygra to się napijemy po setce. A tat okey ale tylko jak wygra. A golob wszystko wygrał. I było fajnie.Zapraszam serdecznie na mojego bloga. Mój blog jest o muzyce i od niedawna o moich piosenkach kowerach jak na razie. Dużo nowych teledysków, mp3 i co najważniejsze nowa notka tylko na :
    http://muza-mielcusia.blog.onet.pl/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s