Gruby listek figowy

Nazbierało się trochę jesiennych spraw. Nie sposób pominąć wątku piłkarskiego, bo pewne „zaułki” są podobne  w innych sportach. Historia sięga głębokiej przeszłości, statutów nie reformowanych od lat wielu, a jeśli już tak się gdzieś działo, to wyłącznie na użytek panujących w celu utrzymywania władzy niemal dozgonnie. Ile jednak można, pajęczyna władzy w sporcie jest gęsta i każdy kto tam wpadnie nie po myśli jest wyrugowany zanim zdąży racjonalnie pomyśleć i przedstawić swoje racje. Jeśli nie jesteś namaszczony przez ojca chrzestnego danego związku nie szukaj bracie, siostro akceptacji. Musisz grać jak inni i być zgiętym paragrafem przed obliczem prezesa. I nie koniecznie prezes pokaże drzwi, zrobią to z przyjemnością adwersarze z uśmiechem na twarzy, z lubością czyniący dobrze swojemu władcy. Kto ma statut, ten rządzi i przetrwa wieki – ministrze Drzewiecki.
No dobrze, dość tej ideologii, popatrzmy przez okna, na codzienną szarość i policzmy wyrzuty sumienia.
Wiatr zrzuca liście z drzew, niektóre się trzymają dłużej, niektóre zlatują szybko, są i takie bardzo nieliczne, które gdzieś tam będą jeszcze do zimy trzymać kurczowo gałęzi. Jaki ci działacze tłumnego zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Minister sportu już w Chinach zapowiadał weryfikację działań w niektórych związkach sportowych. Zaczął nie od zarządzanego lekkoatletycznego przez boginię MKOL Irenę Szewińską ale od wywracanego już kiedyś przez ministerialnego decydenta, który potem przesiedział trochę czasu w areszcie, związku futbolowego z siedzibą na słynnej ulicy stołecznej Miodowej. Minister Mirosław Drzewiecki uderzył w stół kiedy kompletowano kandydatów na nowego prezesa w miejsce nie kandydującego Michała Listkiewicza, który chyba nigdy nie wierzył jako początkujący dziennikarz warszawskiego oddziału  „Sportu” zrobi taką karierę. Jest synem aktora. Podpierał się zawsze Kazimierzem Górskim. Najlepszym sędzią piłkarskim  był zawsze na linii, a nauki pobierał i skorzystał z protekcji Alojzego Jarguza. Hungarysta i zanim zawładnęła nim piłka obsługiwał także koszykówkę i jeszcze inne sporty, kiedy była taka potrzeba, we  wspomnianym oddziale „ Sportu” na Wiejskiej w Warszawie.
Minister Mirosław Drzewiecki uderzając w stół uruchomił przerabiany już poprzednio scenariusz i władze FIFA oraz UEFA zaczęły szantażować Polskę. Mianowany kurator czy komisarz obojętnie jak się zwał poczuł na sobie mimo, że prawnik oddech zmasowanych ciał.
Jednak tym razem minister już wziął na przetrzymanie międzynarodowe władze, które też powinny być przewentylowane raz po raz i chyba taki Francuz „Michałek” Platini, był lepszym piłkarzem niż prezydentem europejskich władz. Czas pokaże; w  każdym razie on bardzo chciał być prominentem w skali Starego Kontynentu. Jest w komitywie nie tylko z Listkiewiczem, przede wszystkim ze Zbigniewem Bońkiem, znają się z wielu placów, a Boniek chce być prezesem PZPN.
Dlaczego, pyta mnie jeden ze znajomych, Listkiewicz nie abdykuje. Zadaje trudne pytanie. On nie rozumie, że gra idzie nie o liniowego a o grube sprawy. Nowy prezes, a chce być takim i były piłkarz Grzegorz Lato, który dobrze strzelał gole, ale już trudniej mu sklecić logicznie kwestię językową, mimo parlamentarnych doświadczeń, jako członek obecnego zarządu wspiera Listkiewicza czyli swojego szefa z PZPN.
Nowy prezes będzie miał absolutną władzę nad tym co nas czeka, a na horyzoncie jest EURO – 2012.Umowy sponsorskie, prawa do transmisji telewizyjnych muszą być niebawem rozstrzygnięte. Jakie to są kwoty lepiej teraz nie omawiać. Duże a nawet większe niż myślicie i speedway w takim kontekście jest kopciuszkiem. Ubogim krewnym futbolowych mocarzy.
Minister Drzewiecki chce uporządkować podwórko gdzie kopie się piłkę. Gdzie jeszcze? Teren  do uporządkowania biorąc pod uwagę inne sporty jeszcze jest ogromny. Trzeba mieć duże grabie i wielką łopatę. Od dołów w terenie trzeba zacząć, bo macki góry już w kampanii tam przygotowują grunt na tyle aby potem nie było niespodzianek. Jakiejś jak to mi mówił ongiś prezes Pezetmotu „ nielojalności”.  Nielojalność to jest inne zdanie czy opinia, niż prezesa myśl. Organizacja wyborcza nie mylić z ordynacją i przetworzone statuty bronią i chronią raz wybrane zarządy. Skutecznie eliminują takich ze swoim, odrębnym zdaniem choćby to były złote myśli i racja ludu.
Przypadki walki wojen futbolowych oby nie przemieniły się już raz w historii uwiecznioną Wojnę Trzydziestoletnią. Tfu!  Szkoda czasu.
W powojennej historii polskiego sportu był raz taki przypadek kiedy władza sfrustrowana starym porządkiem nadepnęła na odciski mocno i przebojem wpuściła na wielkie wody młodych gniewnych prezesów. Tak było z lekką atletyką, koszykówką, tenisem stołowym, futbolem… Nie wszyscy dali radę, ale powiało innym duchem. Kiedy to było nie podaję, bo byłbym posadzonym o przywracanie nie demokratycznych wzorców, ale kiedy towarzystwo korumpuje się i obrasta w piórka nie do przerzedzenia , to trzeba mieć pomysł na zrobienie historycznego przeciągu.
Odbijanie stołków prezesowskich w polskich związkach sportowych powinno mieć zaplecze statutowe, prawne, inaczej nie ruszy się tej góry lepionej skutecznie przez kilkadziesiąt lat.
Czy minister Mirosław Drzewiecki ma pomysł co dalej z futbolem nawet jak opadną bezwstydne listki figowe z niektórych działaczy? Boję się, że nie. A problem jest kompleksowy. Nie ma ograniczenia kadencji, dolne partie działania związków na tzw. Gminach rządzą jak chcą i co potem zrobi zreformowana już STOLYCA?
Letnie igrzyska w Pekinie pokazały gdzie jest polski sport i jak chora jest struktura. Statutowo  z działaczami, którzy nie wyobrażają sobie codzienności bez darmochy diet, fundowanych hoteli, telefonów komórkowych, bez VIP- owych bonusów, które pozwalają im na panoszenie się bezwstydne w konfrontacji z przeciętnymi kibicami. I  w przestrzeni motorowej mamy takie życie też, bulwersujące postaci oraz ich CV.
I z jednej strony mamy sport, on biegnie jak się uda i z drugiej strony ten obraz prominentnych działaczy przyspawanych od lat do stołków za nasze w sumie pieniądze.
Kto ruszy górę lodową? Na razie próby natrafiają na odpór, jak powiedział wspominany snajper Lato: „ Takie metody w demokratycznym państwie?”
Lato minęło, mamy jesień. Ot, co. Najlepiej nie ruszać, aż sami padną? Taki wariant jest chyba niemożliwy i ktoś przez ten mur już fiknął. A jeszcze tyle murków pozostało do przeskoczenia w gminach i w stolicy. No to hop!
 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s