Zmarł rybniczanin Mieczysław Korbasiewicz

Bardzo smutną wiadomość otrzymałem wieczorem 22 lipca z Rybnika, otóż zmarł/74 lat/ sportowy nestor tamtejszego środowiska Mieczysław Korbasiewicz. Nazwisko bardzo rybnickie, zasłużone, wpisane w historię klubu, w dzieje żużlowej kroniki tak bogatej w tradycje. I Mietek tą tradycją sportową, żużlową był a wpisywał się przez długie lata swojej działalności w czasach wielkiej świetności ROW. Czy to się komuś podoba czy nie, stworzył osobny rozdział sportowych laurów na rybnickim gruncie.
Mieczysław Korbasiewicz nie żyje?! Nie trafia od mnie ta wiadomość. Przy jego żywotności, poczuciu humoru, wrodzonej inteligencji i pasji sportowej nie mogę sobie wyobrazić rybnickiego pejzażu i tam w Beskidach w Koniakowie, gdzie miał swoje gniazdo, bez charakterystycznie optymistycznego głosu

6355_small

 wieloletniego prezesa zarządzającego klubem. Wprowadziło Mietka do klubu górnictwo, wszak klub był sygnowany węglem i tam już  pozostał aż do emerytury. Z jednej strony miał silne lobby futbolowe, z drugiej tradycje żużlowe. Był wielkim dyplomatą w rozwiązywaniu problemów, które często w takich miastach urastają do mega wartości. Dałby z powodzeniem radę i dziś, gdyż był mistrzem kompromisu i błyskawicznie dostrzegał rozwiązania. Znał środowisko, bo stamtąd się wywodził a jego ojciec był powszechnie znaną postacią. Znał ludzi a oni Jego. Pozornie wydaje się wszystko łatwe; ale działał kiedy ROW był na topie i kiedy nie był.

– Korbasiewicz, to załatwi. – Poślijcie Mietka i będzie po robocie.

Już dawno tego nie słyszał, bo w klubie o Nim zapomniano, tak jak o innych ludziach, którzy w rybnickim klubie zbudowali tradycję dobrej roboty. Chłopy, czy wy się Boga nie boicie, teraz odkrywacie Amerykę i nie patrzycie co już było?! A było tak wiele, tyle imprez światowych, finałów, które do dziś wspominają Barry Briggs i Ivan Mauger, Ole Olsen i Erik Gundersen, Egon Mueller i Hans Nielsen. I organizował mecze międzypaństwowe piłkarskie, bo Rybnik miał podgrzewaną murawę, co było hitem na tamte czasy. Kiedy zadzwoniłem do Zenka Plecha z wiadomością o śmierci Mietka, przypomniał sobie świetny finał kontynentalny w 1983 roku, który był w rankingu Międzynarodowej Federacji Motocyklowej najlepszą imprezą roku.


Od wielu lat  kiedy już nie pracował w klubie nie bywał na imprezach, bo nikt już nie zapraszał tak zasłużonych ludzi na mecze, turnieje. A szkoda. Kiedyś przejeżdżał z wnuczką na rowerze koło stadionu, spotkaliśmy się przypadkowo, wspominaliśmy tamte czasy, czasy dobrych dni, tytułów mistrzowskich górniczej kuźni made in Rybnik. Korbasiewicz był  serdecznym kowalem tych sukcesów. Był…
Trudno mi o tym pisać, bo nie tak dawno jeszcze kiedy zadzwonił pogadaliśmy o tym i owym i obiecałem Mu, że muszę napisać o tych dobrych latach rybnickiego sportu, tak oczywiście pod mecenatem górnictwa i niestety nie zdążyłem… by przeczytał. Toteż piszę te słowa z bólem straty Wielkiego Przyjaciela, przyjaciela sportu, żużla, rybnickiego grona zawodników, działaczy, trenerów, którzy nie mogą zapominać co zrobił przez tyle lat tak dobry kumpel, jakim był Mieczysław Korbasiewicz.


Niech Ci ziemia rybnicka będzie lekka na zawsze, Cześć Twojej Pamięci!
 

Zdjęcie: W 1952 roku na ulicach Rybnika Mieczysław Korbasiewicz wygrywa Bieg Narodowy. Zdjęcie: zbiory rodzinne

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s