Reżyser Sportowski

Życie jest reżyserem na wyróżnienie Oscarem; życie pisze scenariusze jakich nie wymyśliłby nikt. Podobnie ze sportem, bo jest przecież jak życie i też pisze scenariusze, i reżyseruje globalnie wszystko burząc schematy, plany i zaskakuje wynikami. Cudowna gra, nieobliczalna, nieprzewidywalna. Dlatego sport jest niecodziennym wydarzeniem w każdym wymiarze czasu, przestrzeni. Wynik trudny do ustalenia, do zaprogramowania nawet jakby ściany pomagały a cesarz ścinał głowy. Urok, barwa. GRA. Łzy radości, szczęścia. Gorycz porażki i też łzy bezsilności. Ktoś lepszy, ktoś musi być gorszy. Robert Kubica wygrał tam, gdzie rok temu jego życie zawisło w ułamku sekundy na włosku. Montreal rok temu był zaznaczony wypadkiem, teraz wspaniałym zwycięstwem.

Piłkarski mecz Polska kontra Niemcy na mistrzostwach Europy w Austrii i historyczna wola narodu pokonania rywala. Ktoś musiał być lepszy i znów zwycięzcami okazali się Niemcy. Biało – czerwone polskie balkony, żadne narodowe święto jak pamiętam nie wywołało takiej mobilizacji, takiej zwartości narodu w dążeniu do dokopania przeciwnikowi. No i co ? Żeby się waliło, żeby grzmiało i huczało nie wiem jak, byliśmy gorsi, dokopano nam przykładnie i tyle i aż tyle!

Dywagacje na temat ewentualnego zdobycia mistrzostwa świata na żużlu w wykonaniu Tomasza Golloba trwają każdego sezonu od kwietnia do… No właśnie. W karierze tego zawodnika rok 1999 zapisał się jako ten, który mógł być historycznym. Jednak los okazał się reżyserem fatalnego wydarzenia, które pozbawiło niemal pewnego tytułu naszego potencjalnego kandydata na fotel mistrzowski. I ciągle żywimy się nadziejami, lata uciekają. Los czasu spycha szanse.

Można sobie wymarzyć taki scenariusz, kiedy w miejscu gdzie doszło do tragicznego zdarzenia ktoś cudownie ocalony wygrywa i triumfuje jakby podwójnie, bo ocalał i potem pokonuje rywali. Wspaniałe zjawisko. Dlatego kochamy sport bezgranicznie, dlatego wywołuje on takie namiętności, wielkie emocje.
Dla widzów, dla obserwatorów wydarzeń sportowych namiętności udzielają się w różny sposób, wywołują zamieszki, tragiczne w skutkach bójki. Puszczają nerwy, a kiedy jeszcze są podsycone używkami dochodzi do dramatów. Reżyser  „Sportowski” tak go nazwijmy umownie działa. I będzie zaskakiwał ciągle! Jest niezależny politycznie i ponad wszystkim. Loteryjny w każdym calu.

Żużel toczy swoje boje obok futbolowego hitu Starego Kontynentu. Liga ma swoich wiernych fanów a serial Grand Powtórkowy trzyma na uwięzi elitę i jej sponsorów. Nie ma lekko. Reżyser Sportowski jest grand, ale też często sami zawodnicy pomagają w scenariuszach. Paweł Hlib mocny chłopak z Gorzowa, z miasta gdzie żużel ma tradycje i jest w centrum zainteresowania lubi poszaleć. Jest talentem ale trudnym charakterem. Pobyt w Tarnowie chyba nie najlepiej mu zrobił, w rodzinnym Gorzowie mają z nim kłopoty, które nazywamy pieszczotliwie wychowawczymi. Ostatnio dano mu szansę ale Hlib okazał się słabym kompanem w jeździe i w meczu z Toruniem zarobił same zera. Przy barze Hlib jest mocniejszy. Co z nim zrobić? Warunki ma podobne jak Jason Crump, talent, ale otoczenie nie potrafi go okiełzać, a sam jest za słaby aby sobie poradzić.

Inne scenariusze. Mistrzowie świata juniorów rodem z Polski. Kontuzje nękają Karola Ząbika. Ojciec Jan nie ma na to wpływu. Czekamy na wyniki. I na szczęście. Sensacyjny mistrz Dawid Kujawa, kiedy wygrał w Anglii  nie potrafił zdyskontować tej niespodzianki. Mechanikuje. Robert Miśkowiak za długo odnajduje siebie. Nie z każdym tak się dzieje. Dlaczego? Socjologiczno – psychologiczna penetracja może da odpowiedź, może. Dlaczego nie ma kontynuacji rozwoju kariery.

Nie mistrz, ale talent, który miał zawojować Tarnowem i nie  tylko. Janusz Kołodziej. Nękany przez kontuzje, oddalone szanse na sukcesy indywidualne w wymiarze międzynarodowym. Tylko one są wyznacznikiem rozwoju talentu. Nie ma. Inny tarnowianin Marcin Rempała zapowiadał się jako mega jaskółka a okazuje się wróblem. Co powoduje zatory kiedy juniorzy wjeżdżają w klan seniorów, kiedy mają papiery na wielkie sukcesy a „dreptają” li tylko ligowo?! Tajemnice charakterów?
Reżyser Sportowski macza w tym palce.

Wyzwaniem jest reprezentacja, ubieganie o mistrzostwo świata, jeżdżenie w elicie. I z jednej strony mamy ligową młóckę czyli finansowe źródło, z drugiej międzynarodowy uniwersytet, szukanie  spektakularnego sukcesu. Takie wychodzenie medalu w stylu Roberta Korzeniowskiego, takie permanentnie szlifowane ściganie się w stylu Roberta Kubicy.

Kiedy tego zabraknie zostaje lokalny sukces gospodarczy, prowincjonalne zaklepywanie dostatku ligowego.
W tym sezonie mamy buforowe wydarzenia najwyższej rangi, wpierw teraz futbolowe zmagania najlepszych drużyn europejskich, potem po przerwie igrzyska letnie w Pekinie. Nie pierwszy raz przypominam, celowo, aby tak lokować imprezy żużlowe aby nie kastrować sportowych emocji, wszak kibice żużlowi interesują się nie tylko swoją wybraną dyscypliną. Dylematy wybrania wydarzenia przy agresywnej polityce telewizji stawia w trudnej sytuacji organizatorów innych sportowych imprez. Ale kalendarz sezonu był znany wcześniej i trzeba  logicznie sytuować mecze, ligę ustawiać inne turnieje aby nie blokować oglądalności. To co wydaje się normalnym zrozumieniem życiowych dylematów, bywa nienormalnym zrealizowaniem codzienności.


No właśnie, na wokandzie klubowej egzystencji, sędziowskiej decyzji i werdyktu Giekażetu staje wynik pomiędzy rybnicką drużyną na poznańską. Wykluczenie rybnickiego zawodnika ogołociło gospodarzy z szansy zwycięstwa, dało takową poznańskim gościom. Ostateczny werdykt powinien uwzględniać ideały sportu i nie podsycać szowinizmu. Sporne sytuacje winne być rozpatrywane sprawiedliwie na korzyść sportu. Czy tak się dzieje? Czy życie reżyseruje za pomocą niewidzialnych czujek rezultaty, które wywołują w następstwie decyzji tyle niezdrowych emocji? Reżyseruje. A kto składa się na sztab życia? Filozofią nie damy rady udźwignąć prozaicznych rozwiązań, które jeśli są sprawiedliwe nie potrzebują ideologii.
Błędy ludzi składają się też na krajobraz tych widowisk,  które podziwiamy, które nas emocjonują bez granic i każą wierzyć, że lepszy jest naprawdę lepszy, a ktoś zawsze musi  być gorszy.
Och, życie. Przewrotne i złudne. I ten reżyser… Sportowski.
 
PS. Ktoś w Polsce rzucił hasło pozbawienia  polskości tych zawodników, którzy grają w innych reprezentacjach narodowych. Podszeptem było strzelenie nam przez Łukasza Podolskiego dwóch bramek. Dawno nie słyszałem takiej bzdury. Och, życie…
 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s