Bal Adamsa

front7

No tak i wygrał nasz! Li! Ani chiński, nie angielski, tylko polski, australijski i leszczyński Adams. Leigh, który startuje w Unii Leszno już czternaście lat. Kiedy przyjechałem na Grand Prix do Leszna ledwie zdążyłem na odsłonięcie pomnika Alfreda Smoczyka, ponieważ przejazd przez Rawicz trwał blisko godzinę, taki był korek przez to miasteczko, podobnie jak i Leszno zakochane w żużlu po uszy. Pomnik słynnego Alfreda Smoczyka, którego imię nosi stadion i od wielu lat rozgrywane są memoriały jego pamięci posadowiono zaraz przy głównym wejściu na stadion, przy chodniku wprost na ziemi. Stoi zatem postać legendarnego żużlowca opartego o motocykl. Ładnie. Autor pomnika nie pomyślał o postumencie, co jest zadziwiające, toteż radzę miejskim strażnikom aby baczyli na dzieło, które może być punktem do którego mogą podbiegać np. psy. A won. Rajcom miejskim radziłbym całość dzieła postawić na cokół i będzie po sprawie; bardziej reprezentatywnie i wygodniej dla czci Wielkiego Freda. I tyle na wstępie festynu w Lesznie, który przyniósł zwycięstwo Adamsowi. A  czy ktoś wierzył kiedy Leigh w XI wyścigu przyjechał na końcu stawki, że on wygra Grand Prix Europy? Spotykam kibiców z Gniezna, Rybnika, Bydgoszczy… Dyskutują kto zwycięży i nie ma siły przewija się w tym korowodzie nazwisk GOLLOB. Bo zaostrzył apetyt  po triumfie w Krsku, pierwszym turnieju w serialu Grand Powtórek 2008.

Słońce podczas GPE w Lesznie prażyło jak na Krecie. Ogrody piwne owiane grillowym dymem strumieniami gasiły pragnienia kibiców Lechem Pils. Zgrabnie przygrywała miejska kapela, fajnie ubrana i skocznie wspomagająca pragnienie. Pragnień mieli ludzie kilka. Oto kibice robili sobie zdjęcia z super dziewczynami w głównej alejce, wszyscy obnażyli torsy i stworzyli prowokującą grupę do grzechu. Dobrze, a nawet bardzo jak mawia mój przyjaciel.

Grochówka wojskowa i karczki schodziły gładko, szaszłyki i kiełbasa. Super ceny, w końcu Europa. Karczek 12 złotych, kiełbasa po 9.Najtańsza cukrowa wata. Buteleczka wody mineralnej po 5 złotych, a jeszcze nie mamy euro.

Atmosferę imprezy robią kibice, polscy nie zawodzą, trąbkami, ubiorami, już po drodze z Katowic spotykałem z Tarnowa, Rzeszowa fanów spragnionych sukcesu. Nie żałowali gardeł.

Wspomniałem o piwie. Jak prowokuje organizm jeśli wypije się litr albo dwa wiedzą smakosze. Nadal polskim problemem są toalety, których  na ponad 20 tysięcy kibiców trzeba chyba ustawić w rozsądnej liczbie. O tym się nie myśli i zapomina, choć nawet niektórzy sołtysi wiedzą, że lepiej chronić przyrodę. Sołtys, sołtysowi nie jest równy. Różne bywają zagrody w Europie. Z piwem w Lesznie dla mas chyba przesadzono, z innymi rzeczami też.

Pisałem onegdaj na tych łamach o kultowym Lesznie, klubie o 70 – letniej tradycji. Tak, pora nadążyć w obecnych czasach z poziomem i nie zaniżać tego, co już kiedyś było dobre.

Niby świetlna tablica informacyjna na stadionie jest. Przypomina mały telewizorek i chyba prezes Unii ma większe plazmy u siebie w domu. Lornetki potrzebne a i jakość obrazu jest dobra ale po kilku piwach. OK? OK! Jedziemy dalej.

Tomasz Gollob nie wygrał, byli lepsi. Jest na drugim miejscu w klasyfikacji ogólnej i teraz zweryfikuje jego formę i silniki sztuczny tor na Ullevi w Goeteborgu. A potem Kopenhaga, a potem Cardiff. Uff. Tam już ukształtuje się elita seniorów. Jestem pełen podziwu dla nich, dla tych roczników 1971. Jak ten Adams się szpanuje, jak ten Greg Hancock  pręży, jak szykuje Gollob. Jak doskakuje Jason Crump. No właśnie, doskoczył do Nickiego Pedersena w finale i wyłożył Duńczyka na łopatki. Niemiecki sędzia Frank Ziegler jest czujnym arbitrem i szybko wykluczył Australijczyka. Nie wiem dlaczego publiczność cudowna w swoim wyrazie i formie nagle zaczęła tumult i gwizdanie, bo decyzja jest słuszna. Jeśli zabraknie takiego chojraka jakim jest Nicki zrobi się smutno, ale on jest takim kiedy trzeba, teraz potrącił go Jason i dobrze, że skończyło się obiciami, bo wypadek mógł zakończyć się znacznie gorzej. Taki faul może mieć zawsze konsekwencje szpitalne. A Duńczyk otrzepał się jak wróbel w piachu i pojechał w  powtórce po trzecie miejsce na  podium, zawstydzając Jarosława Hampela, „dziką kartę” w tych zawodach, który nie sprostał oczekiwaniom fanów, przy absencji w finale Golloba. A tak miało być pięknie, a wyszło jak zwykle – powiedział mój sąsiad z trybuny prasowej. Posadzono tam medialny świat chyba za karę, pierwszy łuk zasłania banda, nie widać kto pierwszy na starcie, gdyż lokalizacja jest na pierwszym wirażu, niskie rzędy uniemożliwiają śledzenie rywalizacji. Ponadto vis a vis głośnik skutecznie zagłusza wszystko, nawet sygnały od i z redakcji. Dno. Proponuję prezesowi Unii and company, aby tam posiedzieli na jednej imprezie, wątpię czy wytrwają tyle ile mieli cierpliwości żurnaliści. Obok mnie siedzieli Szwedzi, pogodzili się z tym faktem, bo nie mieli wyjścia jak i reszta. Podobno tak było już w ubiegłym roku podczas Pucharu Świata i jakoś nikt nie zreflektował się skutecznie. A fe. A zatem donosimy do BSI! O pulpitach/drobiazg?/ nie wspominam, zatem notesy, laptopy trzeba trzymać na kolanach, tak się traktuje media na stadionie XXI wieku. Polecam zarządowi Unii wycieczkę /podobno zarobili nieźle na GPE/ na Ullevi i niech zobaczą jak tam jest. Normalny standard czyli niebo a ziemia.

Jest jeszcze jeden aspekt, bezpieczeństwa. O ile mi wiadomo, nie można wpuszczać na stadion więcej ludzi, niż przewidują przepisy. Powiedziano mi, iż na kilka wyścigów przed finałem otwarto bramy. Przejścia czyli schody na sektorach były zajęte i to jest zjawisko, które potwierdza brak wyobraźni. Czy ktoś zdaje sobie sprawę z konsekwencji w razie, wolę nie kończyć…Piszę o tym w nadziei poprawek dla dobrego wizerunku Unii, dla dobra tego zasłużonego klubu, w końcu Leszno, to nie wieś na żużlowej mapie Europy i kiedyś już popracowano nad tym, aby co jest dane dziś, miało jednak inny wymiar obrazu.

A zatem wygrał swojski Adams, Hampel dotarł do finału, Gollob nie. Żenująco na swoim stadionie wypadł Krzysztof Kasprzak i dobrze, aby zastanowili się ojciec z synem, że Grand Powtórki zobowiązują do innych jazd! A jak nie, to zwolnić miejsce dla innego. To samo dotyczy słabego Rune Holty. Było czterech w polskiej ekipie a wygrał ten leszczyński „byk”.Niedawno trener Leo Beenhakker powiedział, że „ nie chodzi o to, jaki ktoś jest, tylko – jaki może być”.


Jeszcze na koniec, bo na ten koniec na stadionie czekali trzeźwi i nietrzeźwi fani, pobudzani przez spikera mową o niespodziance. Okazał się nią marny pokaz laserowy, a wszyscy spodziewali się fajerwerków, tradycyjnego zwieńczenia imprezy przy tak fantastycznej pogodzie, która sprzyja do lania hektolitrów piwa czyli złotego interesu o jakim Alfred Smoczyk nie śnił.
 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s